4 czerwca20 lat – wiek pokolenia, które nie zna z autopsji obowiązkowego entuzjazmu czynów społecznych, punktów za pochodzenie dodawanych na egzaminach wstępnych na uczelnie wyższe, pełnego zatrudnienia (choćby opartego o zasadę ”czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy”) i innych, czasem nostalgicznie, czasem krytycznie przedstawianych przejawów życia społecznego minionej epoki. Jak wiele się zmieniło, co jest wynikiem zmian ustrojowych, a co przejawem zmian cywilizacyjnych?
Co wykreowaliśmy naszą nową mentalnością, a co musiało nastąpić?
To, ile zapłaciliśmy za te zmiany a ile uzyskaliśmy w ich efekcie jest wartościowane stosunkiem do demokratycznych reform i umiejętności korzystania z ich dobrodziejstw. Demokracja ma swoje koszty i swoją cenę. Czy te koszty i ta cena, którą obecnie płacimy za niedojrzale demokratyczne instytucje jest adekwatna do ich wartości? Jeśli wartość demokracji uznaliśmy za swoją i dobrze ustawiliśmy ją w społecznej hierarchii, to wiemy jak ważne są równość, tolerancja, pluralizm, uznanie dla praw jednostki. Mamy też szacunek dla państwa prawa, troszczymy się o dobrobyt, ale też przejawiamy rozsądek w korzystaniu z dóbr naturalnych. Chcemy, aby prawa etyki niezależnej były powszechnie akceptowane i towarzyszyły nam w życiu publicznym.
Jeśli 20 lat, jedno pokolenie, to za mało aby zrozumieć na czym polegały przemiany zapoczątkowane symbolicznym dziś świętowaniem, to będziemy wciąż czekać, że ktoś nam coś załatwi, uznaniowo coś da, coś za nas postanowi. Jeśli przez 20 lat nie nauczyliśmy się korzystać z naszych praw obywatelskich (prawa do informacji, prawa do uczestnictwa w decyzjach, prawa wyborczego, które świadczy najlepiej o poziomie naszej obywatelskości) to jak najszybciej znajdźmy w sobie siłę i odwagę, by uczynić jeszcze jeden krok.
Nasza społeczność ma okazję wychylić toast 20-lecia za tę siłę i odwagę.
A więc: żebyśmy zdrowi, młodzi i szczęśliwy byli i nie zapominali czym jest DEMOKRACJA!
Ewa Podleśna, SLLGO