O tym jak politycy zagrali ludziom na nosie
Osoba w koszulce z napisem

28 września 2011 roku nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej ukazała się w Dzienniku Ustaw. Piękna ironia, prawda? W Międzynarodowym Dniu Prawa do Informacji – kiedy wszystkie kraje świętują – Polska publikuje ustawę, w której wprost ogranicza się prawo do informacji. Tego samego dnia ukazał się ranking prawodawstwa poszczególnych krajów – oceniania była polska ustawa w starej wersji i wylądowaliśmy raczej nisko. Ciekawe jak poszłoby nam teraz.

 

 

Prezydent RP zdecydował się podpisać ustawę pomimo obaw, że jest ona przyjęta niezgodnie z Konstytucją. Jak deklarował w mediach – nie usłyszał głosów znanych konstytucjonalistów, którzy wskazywaliby na niekonstytucyjność przyjęcia ustawy. Można by pomyśleć, że zapewne sprawę dokładnie zbadał – wiemy o kilku wnioskach o informację, które wpłynęły do Kancelarii Prezydenta RP dotyczących tego, jakie opinie zamówił Pan Prezydent. My na swój wniosek nie otrzymaliśmy odpowiedzi, ale przedstawiciele mediów – potraktowani jak widać priorytetowo – twierdzą, iż otrzymali informację, że żadnych opinii nie było. Pewnie dlatego Pan Prezydent nie usłyszał głosów i mógł spokojnie uznać, że ustawę można podpisać. 

Po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw, Pan Prezydent miał natychmiast przekazać ustawę do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Tu też myliłby się ten, kto sądzi, że tym samym Prezydent będzie bronił prawa człowieka do informacji. Otóż wedle wszelkich znaków, zapyta Trybunał Konstytucyjny wyłącznie o to, czy zgodne z Konstytucją było wprowadzenie przez Senat przepisów wcześniej odrzuconych przez Sejm. Oczywiście może to się to sprowadzić do tego samego wyniku, ale jednak dla obywateli zupełnie inne znaczenie miałoby powiedzenie przez Trybunał Konstytucyjny, że nie można ograniczać prawa do informacji w sposób pozbawiony wszelkiej kontroli.

Również kwestia przekazania do Trybunału Konstytucyjnego jest niepewna, bo choć media podały, że Pan Prezydent już to zrobił, to nie potwierdzają tego oficjalne informacje na stronie Prezydenta (stan na 2 października 2011) ani na stronie Trybunału Konstytucyjnego (stan na 30 września 2011 roku).

W całej tej sprawie jest jeszcze jedna niepewna kwestia, czyli tak zwana wielomilionowa kara za niewdrożenie przez Polskę dyrektywy o ponownym wykorzystywaniu informacji publicznej. To oficjalny powód dla którego Prezydent nie mógł za bardzo ustawie się przyglądać, tylko podpisał ją aby uratować Polskę.  A oto co przesłał nam jeden z czytelników na temat procedur postępowania z podobnymi sprawami w instytucjach unijnych. Informacja ta opisana jest w ogólnodostępnej publikacjiKomisja Europejska wszczyna postepowanie o naruszenie prawa unijnego przeciwko państwu za niepowiadamianie Komisji o przepisach podjętych dla włączenia dyrektyw do prawa krajowego, za niestosowanie lub nieprawidłowe stosowanie prawa unijnego, najczęściej w związku z Jednolitym Rynkiem Europejskim i sprawami przemysłu, pośrednimi podatkami, rolnictwem, handlem oraz ochrona konsumentów i środowiska naturalnego. Zanim jednak podejmie jakiekolwiek działania, Komisja winna pisemnie uprzedzić dane państwo, że narusza prawo unijne. Jeśli dane państwo nie zareaguje /tzn. nie wyjaśni przekonywująco o braku takiego naruszenia lub nie podejmie działań na rzecz zaprzestania takiego stanu/, to Komisja wszczyna postepowanie formalne. Jeśli w tym postepowaniu potwierdzi się naruszenie prawa unijnego, Komisja przesyła swoja umotywowana opinie danemu państwu /czyli jego rządowi/. Jeśli dane państwo nie zastosuje się do stanowiska Komisji w określonym przez nią terminie /zazwyczaj do 2 miesięcy/, to Komisja może skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Przeciętnie rocznie Komisja wysyła ok. 1000 listów uprzedzających, ok. 300 umotywowanych opinii i 50-100 wniosków do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Po wyroku Trybunału stwierdzającego naruszenie prawa Unii przez dane państwo, Komisja Europejska wyznacza temu państwu termin, w jakim winno ono zastosować się do wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jeśli państwo tego nie uczyni, Komisja Europejska ma prawo wnioskować do tegoż Trybunału o ukaranie danego państwa kara pieniężna.

A zatem ta groźna kara pieniężna, która kazała Strażnikowi Konstytucji podpisać ustawę, co do której można było mieć poważne obawy czy jest konstytucyjna, również jest mocno niepewna. Oczywiście patrząc na to, jak przebiegały dotychczasowe prace nad ustawą na etapie rządowym faktycznie można się obawiać, czy udałoby się kary uniknąć. Nie zmienia to faktu, że na razie Polska została jedynie oskarżona o niewdrożenie dyrektywy o ponownym wykorzystywaniu informacji publicznej. Przed nami był jeszcze etap stwierdzenia, że tak jest faktycznie, wyznaczenie przez Komisję Europejską kolejnego terminu wdrożenia dyrektywy i dopiero wtedy sprawa o wyznaczenie kary - jeśli byśmy nie zastosowali się do wyroku i terminu. To nie była kwestia dwóch tygodni, ale zapewne kilku lat. Prezydent powinien był to sprawdzić. Powinien też to wiedzieć. Ale w sumie wszystko jedno – powierzamy komuś najwyższy urząd, żeby podejmując taką decyzję brał pod uwagę wszystkie okoliczności.

I jak się teraz czujecie? Nabici w butelkę? Politycy osiągnęli co chcieli – przepchnęli kiepską ustawę, ograniczyli nam dostęp do informacji i jeszcze opowiadają, że to my obywatele nic nie rozumiemy.

To już naprawdę najwyższy czas, żebyśmy rozliczali ich z każdego słowa i czynu – zróbmy to dla własnego dobra. My obywatele będziemy uczyć się tego przez kilka lat, ale jeśli teraz nie zaczniemy kontrolować władz i korzystać z prawa do informacji, to niedługo okaże się, że nie mamy żadnego wpływu na rzeczywistość. To naszym obowiązkiem jest informować innych – uświadamiać naszych znajomych i rodziny, bo strategie podejmowane przez polityków są skuteczne. Zapytajcie swoich bliskich co zrozumieli z szumu medialnego wokół nowelizacji ustawy o dostępie do informacji. Zapewne dowiecie się, że Pan Prezydent musiał ustawę podpisać bo groziła Polsce kara i, że przecież skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego…

 

 

Skomentuj:

sprawdzenie formularza sprawdzenie formularza
17+4= sprawdzenie formularza

zabezpieczenie techniczne formularza

sprawdzenie formularza

*pola obowiązkowe

boldowanie italik podkreślenie cofnij przywróć
janusz
Prezydent suwerennego kraju boi się kary pieniężnej nałożonej przez Unię i dlatego podpisuje nie zgodna z naszą konstytucją ustawę bo tego życzą sobie w Unii.To jaki jest to prezydent jakiego kraju Polski czy Unii.O czyje dba interesy.Obawiam się że jeśli Unia zażyczy sobie pod groźbą kary pieniężnej żeby prezydent wyskoczył z okna na czwartym piętrze budynku to Polska zostanie narażona na duże koszty wyboru nowego.A może to na lepsze dla Polski?
2011-10-03 11:47:00
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
ech
Państwowy bank pomylił się o 3 mld euro i nie zamierza się tłumaczyć:
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-panstwowy-bank-pomylil-sie-o-3-mld-euro-i-nie-zamierza-sie,nId,363711
2011-10-09 01:07:07
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
vitabravo
Nic nie rozumiem z tego artykułu. Czy to UE nakazuje ograniczyć dostęp do informacji? Czy tak zwana wielomilionowa kara zmusiła prezydenta do podpisania ustawy? Prezydent ograniczając prawo do informacji ratuje Polskę przed wielomilionową karą? Proszę jakąś inteligentną osobę o wyjaśnienie tych kwestii bo czytanie tego artykułu tylko powiększa zamęt.
2011-10-10 10:23:09
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
Katarzyna Batko-Tołuć
1. Kara groziła Polsce za niewdrożenie dyrektywy o ponownym wykorzystywaniu informacji. Nowelizacja ją niby wdraża. Dodano do nowelizacji także przepisy wykraczające poza dyrektywę. 2. Potencjalna kara wzięła się stąd, że Polska długo nie wdrażała dyrektywy i Komisja złożyła skargę na Polskę - ale ta skarga musi przejść długą procedurę. Jak na razie byliśmy na początku procedury. Zatem wątpliwe jest czy Prezydent uratował Polskę przed karą, bo ona była odległa. Jednak tak twierdzi Prezydent i otoczenie. Prezydent raczej uratował skórę partii, która tu najbardziej namieszała. 3. Dyrektywa nie nakazywała ograniczenia informacji. 4. Ograniczenie samo w sobie jest niekonstytucyjne, a dodatkowo wprowadzono je łamiąc konstytucyjny tryb legislacyjny. Powinna pójść do Trybunału Konstytucyjnego przed podpisaniem. W tej chwili mamy podpisane przez Prezydenta niekonstytucyjne prawo, pod pretekstem ratowania Polski przed karą a w rzeczywistości w celu ratowania partii przed kompromitacją. Zdania na temat motywów Prezydenta są oczywiście moją prywatną opinią.
2011-10-10 11:06:55
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
otco
@vitabravo
Ad1. AFAIK Nie, ale wykorzystano fakt nowelizacji z powodu dyrektywy, aby to prawo ograniczyc i generalnie ustawe popsuc jeszcze bardziej.
AD2. Nie, z ta kara to byl tylko wykret (wzglednie ignorancja, ale to tym gorzej), do kary jeszcze bardzo daleko (wiele, wiele miesiecy, a raczej lat), bo nie ma jeszcze nawet pierwszego wyroku ETS. Takie kary sa stosowane nieslychanie rzadko, bylo ich co najwyzej tylko kilka w historii wyrokow ETS.

Moze ktos z SLLGO bedzie potrafil wyjasnic to wszystko doglebniej.
2011-10-10 13:29:01
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
otco
Fakt, ze SLLGO mogloby pisac niektore artykuly tak, aby zrozumiala je takze osoba, ktora nie sledzila tematu od poczatku.
2011-10-10 13:33:38
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
majes
Gdyby ktoś prześledził orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości to zauważyłby, że fakt wyznaczenia dodatkowego terminu nijak ma się do przedmiotowej kary, są to bowiem odmienne i odrębne procedury i znane są przykłady sytuacji, w których kraj członkowski z Komisją negocjował w wyznaczonym terminie i ostatecznie przyjął unijne rozwiązania, a i tak karę zapłacił. Przytoczona w tekście opinia opiera się wyłącznie na brzmieniu traktatu, kompletnie pomijając to co jest właściwą podstawą prawa unijnego czyli orzecznictwo TS, który de facto działa prawotwórczo. Inna sprawa, że rozumowanie w kategoriach suwerenności kraju jest kompletnie bez sensu, co TS również wielokrotnie podkreślał, a nawet nasz rodzimy TK miał w tej sprawie coś do powiedzenia. Unia Europejska nie jest tego typu strukturą i nie można przykładać do niej XIX wiecznej miary. Jeżeli ma sensownie i skutecznie funkcjonować to trzeba się z tym w końcu pogodzić bo znowu będą wyskakiwać takie kwiatki jak poselski wniosek dot. niekonstytucyjności traktatu z Lizbony.
2011-10-17 16:42:56
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!
Katarzyna Batko-Tołuć
Chętnie poznamy taki przykład. Czy może Pan/Pani podać taki przypadek o którym można by poczytać?
2011-10-17 22:13:55
Komentarz zatwierdzony! Komentarz zatwierdzony!

Najnowsze komentarze:

Jola
Bardzo Wam dziękuję, że w ubiegłym roku to wszystko skoordynowaliście. I zauważcie, [...]
Wróg publiczny :)
Czas wykopać rozdział 2a z ustawy. Zrobić wszystko, co się da. [...]
Wróg publiczny :)
Masakra. To znaczy, że dealer samochodowy nie udostępni zainteresowanemu samochodu do jazdy [...]
Rocke
Małgorzata Borowiec /przewodniczący/ Małgorzata Masternak - Kubiak /sprawozdawca/ Roman Ciąglewicz Pytanie zadane TK pozbawione jest [...]
robert
W odpowiedzi Prezesa SO w Płocku jest błąd :) Jest "gdyż nie [...]