W Rzeczpospolitej można przeczytać artykuł na temat złożonego przez Związek Gmin Wiejskich projektu nowelizacji przepisów, która powodowałaby udostępnianie tych oświadczeń jedynie na wniosek, a nie obowiązkowe umieszczanie ich w internecie.
Widocznie nie wszyscy utożsamiają jawność z lepszym działaniem państwa, dla niektórych zainteresowanie majątkiem osób sprawujących władzę to niepożądana ciekawość, a nie mechanizm służący kontroli i przeciwdziałający nadużyciom. Polecam zapoznanie się ze słowami Billa Buzzenberga z organizacji Public Integrity, który mówi o tym, że przejrzystość zmienia zachowanie!
źródło zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/arenamontanus/3473678750
Wychodzi na to, że co innego chwalić się po pijaku w knajpie swoim majątkiem i wpływami, a co innego- w oświadczeniu. Wtedy się okazuje, że szanowny (bo może niekoniecznie- szanowany) biznesmen jest biedakiem, bo ma wszystko na małżonkę i dzieci przepisane. I jak tu startować w wyborach i elektorat do siebie przekonać?
Jeśli konieczność składania oświadczeń majątkowych skutecznie hamuje biznesmenów (a może nawet i biznesłumenki) do startowania w wyborach i przez to nie można wykorzystać ich bogatego doświadczenia w służbie narodu, to uprzejmie donoszę, że mamy teraz dynamiczny rozwój drogownictwa - a potrzeby w tej dziedzinie nieograniczone. Tam się mogą realizować, bez konieczności pokazywania oświadczeń majątkowych.
Ja bym jeszcze postulowała do tych oświadczeń dodatek- zaświadczenie od psychiatry, że radny wie, co zrobił startując w wyborach - żeby się potem z takim nadwrażliwcem na tle swoich dochodów po sądach nie włóczyć!
Pozdrawiam, M
Komentarz zatwierdzony!